Jesteś złodziejem!

Witaj ponownie! Zobacz, co nowego dziś napisałem i jeśli chcesz - zostaw komentarz!

prawa autorskie, własność intelektualna, licencja, kradzież
Tak, do Ciebie mówię! I do Ciebie! Do każdego, kto kradnie czyjąś pracę.

Ale że o co mi chodzi? Ano o to, że wszyscy krzyczą, jakie to złe jak ktoś kradnie ze sklepu, jak oszukuje Urząd Skarbowy. Ale jak sobie ściągniemy z internetu płytę ulubionego(!) wykonawcy czy grę komputerową, bo akurat chce nam się pograć w najnowszą produkcję, to przecież nic złego nie robimy…

Czyżby? Łamiesz prawo tak samo jak złodziej, który kradnie płyty ze sklepu. Tyle tylko, że nie masz na tyle odwagi i robisz to w zaciszu swojego pokoju.

Art. 278. § 1. Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą,

podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.


Są jeszcze artykuły 291, 292, 293 które dodają kilka ciekawych faktów (jak chcesz doczytać, kliknij sobie TU).

Zrozumcie w końcu, że programowanie to ciężka praca. Załóżmy, robisz zdjęcia. Przechowujesz je na twardym dysku. Przychodzi do Ciebie kolega i formatuje Ci dysk. Ups…Zdjęcia zniknęły. Ale przecież on ich nie ukradł. A Ty miałeś zamiar je pokazać na wystawie, być może sprzedać. Niby Cię nie okradł, ale pozbawił możliwości zarobku. A Ty już nie masz na chleb…

„Złodziej jest złodziejem i na to nie ma wpływu, zresztą i tak wkrótce go dopadniemy. Ale każdy, kto się schylił po kradzione, jest dla mnie kurwą marną”

Kazik Staszewski

A co z muzyką? Przecież można od kolegi pożyczyć płytkę i posłuchać. Owszem, można. Ale czy na prawdę znasz tych wszystkich użytkowników torrentów, którzy Ci „pożyczają” płytę? Nie sądzę. A wyobraź sobie, że taką sprzedażą płyt artysta zarabia na życie (tak, są jeszcze koncerty itp., ale nie o tym mowa). I co on biedny ma zrobić, jak jedna osoba kupi płytę, udostępni ją innym…Z tych 30zł dostaje i tak marne grosze. Więc do cholery odpuść sobie wypad z kolegami miesięcznie i kup płytę. Wróćmy do przykładu ze zdjęciami. Załóżmy że je sprzedajesz. Twój kolega zamiast sformatować Ci dysk udostępnił folder ze zdjęciami. I nagle w dniu, w którym rozpoczynasz sprzedaż słyszysz pochwały, że fajne zdjęcia, ale już wszyscy sobie z internetu ściągnęliI znowu z kasy nici.

Ja też nie jestem święty. Miałem kiedyś mnóstwo nielegalnych plików, programów…Ale stwierdziłem, że przecież tak na prawdę większość z nich mam, bo koledzy mają. A tak na prawdę większość tego jest mi niepotrzebne. I tym sposobem udało mi się przejść na całkowicie legalne programy i muzykę a satysfakcja z grania w grę, na którą wydałem pieniądze jest wiele większa niż w wersję kradzioną. Przynajmniej ja tak mam.

I jeszcze jedno. Oszukiwanie samych siebie. Blogger Custom pisze bez większych skrupułów u siebie, jak to omija potrzebę płacenia za Last.fm. Pozwolę sobie zacytować fragmenty naszej wymiany komentarzy:

Ja: (…)No ale jeżeli zależy Ci na oszukiwaniu Last.fm jeszcze to inna sprawa…Te 3$ to nie jest dużo. Tym bardziej że jest przecież mnóstwo alternatyw w postaci internetowych stacji radiowych.

Custom: które nie posiadają opcji scrobblowania utworów do last.fm
Ja: Jeżeli Ci na tym tak zależy…3 dolce miesięcznie(…)
Custom: Chętnie dam te 3 dolary, jeśli będę miał te kilkanaście złotych na PayPal, a dopóki za AdTaily nie dostanę 100 zł, to nie mam szans na Last.Fm. A więc póki co – “na nielegalu” :-)

Całość można przeczytać w komentarzach pod notką „Windows 7 jest bezpieczny”.

Aha…kilka notek wcześniej pisał, że rezygnuje z takiego oszukiwania Last.fm.
Bo to chyba nic innego, jak oszukiwanie samego siebie. Własnego sumienia. Bo co z tego, że kilka państw na świecie ma to samo za darmo? Widocznie twórca tego miał jakiś powód, żeby akurat od nas ciągnąć kasę. A może po prostu trzeba z czegoś zapłacić artystom? Ale polaczek zawsze wie lepiej…Co go będą grabić z pieniędzy, skoro on „jakoś zakręci” i będzie miał za darmo. Ale jak jego „zakręcą”, to będzie straszył sądami i groźby rzucał na lewo i prawo.

Krążą plotki, że zamknęli serwis Odsiebie.com. I bardzo dobrze. Albo niech pilnują, co ludzie tam wrzucają albo niech nie ułatwiają piratom roboty.
Gry, programy, muzyka są drogie – powiesz. Jak stać Cię, żeby co roku wymienić kartę graficzną w komputerze, to i stać Cię, żeby sobie odłożyć te parę groszy na grę. Złodzieju!



A i zapraszam na stronę Oni-Nielegalni po więcej filmików.


Podobne wpisy:

Podziel się notką z innymi:
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Wykop
  • Twitter

20 komentarzy dla “Jesteś złodziejem!”

  1. Custom 3 listopada 2009 at 14:56 #

    To prawda. Nie wstydzę się tego, że omijam płacenie. Głupie byłoby także zwalanie winy na innych: „Inni przecież też tak robią!”. Jednak nie jestem złodziejem. Nigdy się nim nie czułem i nie dążę do tego, aby być nazywanym o ten sposób.
    Jeśli nie płacisz za internet HotSpot to też jesteś złodziejem? Nie! Dlaczego? Bo jest to darmowe. Last.fm też było darmowe, dla wielu nadal jest. I ja wśród nich jestem.

  2. cinek 3 listopada 2009 at 15:08 #

    Jeżeli ktoś mi udostępnia hotspot (KFC, McDonald, hotel, uczelnia) to nie jestem złodziejem, bo mi to dają. Dają mi dlatego, że jestem ich klientem/uczniem. Last.fm było darmowe, dla naszego kraju stało się płatne. Jeżeli siedziałbyś w Niemczech – nie płacisz. Ale skoro kombinujesz z proxy etc – no to chyba już troszkę kombinujesz :)

  3. Custom 3 listopada 2009 at 15:22 #

    Dlatego już nie kombinuję. Mam oprogramowanie, które chroni komputer. A skoro przy okazji podstawia mi VPNowskie, czy tam Amerykańskie proxy, to już inna sprawa.

    On tylko chroni komputer.

  4. Custom 3 listopada 2009 at 15:25 #

    Btw. 1. Idealnie dopasowałeś opisywany problem do głównego tematu bloga :-)

    Btw. 2. Złodziej, to chyba zbyt mocne słowo, tak? Kraść, to odbierać komuś jakieś dobra materialne, czyli zabierać komuś to, co ten ktoś ma tak aby ten ktoś już tego nie miał, tak? Tak można określić złodzieja. Ja mogę być po prostu oszustem.

  5. cinek 3 listopada 2009 at 15:31 #

    Ktoś miałby 3$ a tak nie ma, tak?
    A o tych złodziejach to bardziej jeżeli chodzi o ściąganie z netu ;)

  6. Krzysztof Lis 3 listopada 2009 at 18:15 #

    Drogi autorze, chyba nie wiesz, o czym piszesz. Kradzieżą ani nawet piractwem nie jest ściągnięcie albumu muzycznego czy filmu z internetu.

  7. cinek 3 listopada 2009 at 18:26 #

    Owszem, jest kradzieżą. Artykuł 23 Prawa Autorskiego:
    „Art. 23.
    1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektonicznourbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
    2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.”

    I tu jest dziura w prawie, bo nikt Ci nie udowodni, że nie ściągnąłeś tej płyty od dobrego kolegi. Aczkolwiek nie możecie (wg prawa dozwolone jest korzystanie z pojedynczych egzemplarzy) słuchać równocześnie tej samej płyty (on u siebie, Ty u siebie), tego tez nikt nie udowodni.

    Fakt faktem – jest to kradzież, nie dajesz zarobić artyście, masz go w dupie a on ma prawo nazwać Cię zwykłą kurwą.

  8. Krzysztof Lis 3 listopada 2009 at 18:36 #

    @cinek: z tego, co zacytowałeś, nijak nie wynika, że ściągnięcie albumu czy filmu z internetu jest naruszeniem praw autorskich.

  9. cinek 3 listopada 2009 at 18:44 #

    1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego.

    Fakt – jeżeli już ktoś udostępnił to teoretycznie możesz ściągnąć. Ale jest jeszcze Art. 291 KK, który mówi nam coś takiego:

    § 1. „Kto rzecz uzyskaną za pomocą czynu zabronionego nabywa lub pomaga do jej zbycia albo tę rzecz przyjmuje lub pomaga do jej ukrycia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
    § 2. „W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.”

    W przepisie powyższym wymienione są cztery rodzaje czynności sprawczej:

    * nabycie rzeczy uzyskanej za pomocą czynu zabronionego,
    * pomoc w zbyciu takiej rzeczy,
    * przyjęcie,
    * pomoc do jej ukrycia.

    Do popełnienia tego przestępstwa wystarczy wypełnienie przez sprawcę jednej z wyżej wymienionych czynności.

    Jest to przestępstwo powszechne (może popełnić je każdy), umyślne, jego popełnienie możliwe jest więc jedynie w zamiarze bezpośrednim albo wynikowym.

    Jak ściągasz z torrentów to jesteś raczej pewny, że Kazik, Iron Maiden czy Feel nie udostępnił tam swoich utworów :) Więc w grę wchodzi paserstwo umyślne.

  10. Krzysztof Lis 3 listopada 2009 at 19:33 #

    @cinek: no cóż, dyskusja na ten temat toczy się od dawna. Twoje zdanie jest głosem w tej dyskusji, z którym ja osobiście się nie zgadzam. Ale nie tylko ja, Vagla np. też nie:
    http://prawo.vagla.pl/node/5454 .

  11. cinek 3 listopada 2009 at 19:40 #

    No i ta dyskusja nigdy się nie zakończy chyba, że ktoś w końcu napisze dokładnie w ustawie: ściąganie muzyki jest/nie jest piractwem. Na mój rozum jest to kradzież. Oczywiście nie wszyscy muszą się zgadzać i o to w tym wszystkim chodzi :)

  12. Eban 3 listopada 2009 at 21:13 #

    Napisałeś książkę, dostajesz 10% od każdego sprzedanego egzemplarza. Ale ktoś nie kupił książki tylko ściągnął e-booka z internetu. Tobie zostało te parę złotych z kieszeni, ale autor nie dostał swoich 10%. Ty zyskujesz, ktoś traci. Czyli jak najbardziej jest to kradzież.
    Czyn niedozwolony to każde złamanie licencji, którą potwierdza się choćby przy instalacji oprogramowania. Jeśli więc używasz oprogramowania niezgodnie z licencją to łamiesz prawo. Teraz pokażcie mi licencję płatnego programu gdzie jest napisane, że możesz se używać bo „kupiłeś” w torrentshopie…

  13. cinek 3 listopada 2009 at 21:16 #

    No w końcu ktoś, kto rozumuje to w ten sam sposób co ja…
    Ty masz za darmo, ktoś nie dostaje tego, co mu się należy. Więc jak to inaczej nazwać jak nie złodziejstwo?

  14. Eban 4 listopada 2009 at 07:39 #

    Po prostu pamiętam czasy jak nikt nie myślał w Polsce o edycjach kolekcjonerskich, a o tym że grę można kupić za 20zł to nikt nawet nie śnił. Gra kosztowała 169zł. O ile w ogóle była w Polsce dostępna.
    A każdemu kto uważa inaczej proponuje zawsze jedną rzecz, niech zaczną coś tworzyć i na tym zarabiać. Powodzenia ;)

  15. Alex 4 listopada 2009 at 11:11 #

    Cytujac artykul o kradziezy warto zauwazyc dopisek „w celu osiagniecia korzysci majatkowych”.
    Jesli sciagamy tylko dla siebie to w mysl polskiego prawa niejestesmy zlodziejami :)

    Ale niebawem prawo sie zmieni i bedzie to juz zlodziejstwo. Wowczas w pelni slusznie autor bloga bedzie mogl nazywac nas, pobierajacych za free z neta badz kopiujacych od znajomych ktorzy pobrali za free – zlodziejami. Boli to kogos? Mnie nie wzrusza.
    Dzieki temu ze sciagam z neta za free moge pograc w nowe gry, posluchac muzy, obejrzec filmy i poczytac ksiazki.

    Nie bedzie technicznie sie dalo sciagac to bede kupowal juz nagrane piraty po kilkanascie zl – to i tak wielokrotnie taniej niz oryginaly. Tyle ze to bedzie powrot do czasow z przed kilkunastu lat.
    Wtedy raz w miesiacu jechalismy z kolegami na gielde gdzie mozna bylo nabyc piraty i kazdy kupowal inna pozycje, tak by sie potem wymieniac :)
    W sumie bylo to przyjemne, wiec jak dla mnie moze wrocic :)

  16. cinek 4 listopada 2009 at 11:41 #

    A czym jest, jak nie osiągnięciem korzyści majątkowej ściągnięcie w Twoim wypadku gry z sieci? Gra kosztuje 100zł. Ściągasz ją z internetu za darmo. Osiągnąłeś korzyść majątkową.
    „Korzyść majątkowa – każde dobro, które jest w stanie zaspokoić określoną potrzebę, a jego wartość da się wyrazić w pieniądzu.”

    To według polskiego prawa jest cały czas złodziejstwo i mogę nazywać Cię złodziejem. Ciekawe, czy przed policjantami też będziesz się tłumaczyć, że Ciebie to nie rusza :)
    Właściwie idź komuś zabierz samochód, żeby sobie nowym pojeździć. Albo nową kartę graficzną idź ukradnij, żeby pograć w najnowsze gry (zostanie Ci spokojnie ponad 1000zł). Jesteś głupi i taki już chyba zostaniesz. Życzę częstych kontroli oprogramowania :)

  17. ktostam 4 listopada 2009 at 13:32 #

    cinek: A czym jest, jak nie osiągnięciem korzyści majątkowej ściągnięcie w Twoim wypadku gry z sieci? Gra kosztuje 100zł. Ściągasz ją z internetu za darmo. Osiągnąłeś korzyść majątkową.“Korzyść majątkowa – każde dobro, które jest w stanie zaspokoić określoną potrzebę, a jego wartość da się wyrazić w pieniądzu.”To według polskiego prawa jest cały czas złodziejstwo i mogę nazywać Cię złodziejem. Ciekawe, czy przed policjantami też będziesz się tłumaczyć, że Ciebie to nie rusza :)Właściwie idź komuś zabierz samochód, żeby sobie nowym pojeździć. Albo nową kartę graficzną idź ukradnij, żeby pograć w najnowsze gry (zostanie Ci spokojnie ponad 1000zł). Jesteś głupi i taki już chyba zostaniesz. Życzę częstych kontroli oprogramowania :)

    zacznijmy od tego, że muzyka ściągana z neta NIE jest programem i ten fragment ustawy nie dotyczy tego

  18. cinek 4 listopada 2009 at 14:00 #

    Przeciez to byla odpowiedz do czlowieka, ktory mowil o grach. Tak ciezko sie czyta ze zrozumieniem? Tego w podstawowce uczyli…

  19. Alex 5 listopada 2009 at 08:08 #

    cinek: Przeciez to byla odpowiedz do czlowieka, ktory mowil o grach. Tak ciezko sie czyta ze zrozumieniem? Tego w podstawowce uczyli…

    Blednie rozumujesz korzysc majatkowa. W polskim prawie jest o niej mowa gdy zarabiasz a nie tylko korzystasz z gry. Czyli gdy handlujesz piratami.
    Za to zatrzymuja i zatrzymywali już 10 lat temu. Zapadaja wyroki grzywny i czasami wyrok w zawieszeniu wówczas.
    Ściąganie i wykorzystywanie niekomercyjne oprogramowania niejest w Polsce ścigane.

    Mylisz się tez w kwesti „jakbys nie ściągnął gry to bys kupil w sklepie”. Jak nie ma gry na necie sprawnej z crackiem to w nia nie gram wcale, w zadnym razie nie kupuje w sklepie.
    To ogolnie bledna idea wyliczana strat dystrybutorow multimediow – licza ze każdy kto ich produkt ściągnął zakupilby go. Myla się. Niema czegos na necie to z tego nie korzystam i tyle.

    Kupuje oryginaly tyko naprawde dobrych tytułów jak sa w seriach klasyki np po 19,99 bądź wersje elektroniczne (steam, EA) najlepszych gier gdy sa poniżej 50 zl – pod warunkiem ze maja rewelacyjny multiplayer z masa serwerow i duzym community.
    Za nic innego nie place tworcom. No i niezależnie od tego jak dobra jest gra nie kupuje jej gdy jest drozsza niż wymieione ceny (50 zl dla super hitow multiplayer (L4D, battlefield 2) bądź do 20 zl dla pozostałych gier z doskonalymi opiniami graczy.

    Jeśli dystrybutorzy chca na mnie zarobic musza się dostosowac do tych cen.

  20. cinek 5 listopada 2009 at 10:11 #

    Czy mógłbyś zacytować fragment, który mówi o tym, że musisz handlować?
    Bo to tak samo, jak w przykładzie ze zdjęciami, które opisałem. Ktoś skopiował, ale przez to Ty nie zarobisz mimo, że wydałeś kupę kasy na autopromocję. Wykładasz na coś kasę, chcesz to sprzedać, żeby Ci się zwróciło. I co? I dupa, bo wszyscy to ściągnęli z sieci. A mogli kupić.
    Kupujesz oryginały tylko dobrych tytułów…To po cholerę grasz w złe tytuły? Masochista czy jak?
    Dystrybutorzy też muszą wyjść na swoje. W Polsce mamy i tak bardzo tanie gry, więc nie narzekaj.

    Jak nie ma gry na necie sprawnej z crackiem to w nia nie gram wcale

    A to są jeszcze takie gry na PC? Jakieś tytuły może?


Zostaw komentarz