O końcu wojny polsko-polskiej

Witaj ponownie! Zobacz, co nowego dziś napisałem i jeśli chcesz - zostaw komentarz!

Panowie…Ciszej nad trumną!

Próbowałem ,starałem się, miałem nadzieję, że to wszystko się skończy…ale nie…To trwa nadal. Dlatego właśnie teraz muszę przelać tu wszystko, co mnie gryzie w całym tym „pośmiertnym show”.

Wszyscy zapewne pamiętają poranek 10 kwietnia 2010 roku…Po przyjściu do pracy przywitano mnie informacją: „Samolot z Kaczyńskim się rozbił, nie wiadomo, czy ktokolwiek przeżył”. Nie docierało to do mnie, bo przecież nigdy się nic takiego nie wydarzyło w naszej historii. Potem tylko co chwile mnóstwo informacji przeróżnych. A to że 3 osoby przeżyły, a to coś tam…

Gdy już było pewne, że para prezydencka nie żyje, naród zjednoczył się. Wszyscy byli ponad podziałami, potrafiliśmy pokazać, że jesteśmy Polakami! I dobrze, zginął nasz prezydent. Jaki by nie był, był prezydentem naszej ojczyzny.

Później już zaczęło się mówić o wyborach. Brat tragicznie zmarłego prezydenta do końca nie chciał się przyznać, że wystartuje. W końcu powiedział. I nagle z osoby, która chciała wszystkimi rządzić, która wiedziała najlepiej, która potrafiła wykrzykiwać wielkie hasła nakłaniające do buntu – stał się człowiekiem spokojnym, opanowanym…Człowiekiem, który nagrał przesłanie do „przyjaciół – Rosjan”! Zapowiadał koniec wojny polsko-polskiej, czyli sprzeczek pomiędzy partiami.

 

Wszyscy go nagle pokochali! Wszyscy chcieli, żeby to on kontynuował misję swojego brata. Bo Polska jest najważniejsza! To nic, że kampanię opierał o tragicznie zmarłego brata.

Gratulacje należą się oczywiście ludziom od PR, którzy zrobili z niego takiego ciepłego człowieka.

Na szczęście nie dał się nabrać poseł Palikot, z którym to bracia K. zawsze byli przecież na przyjacielskiej stopie :)

W międzyczasie harcerze postawili pod pałacem prezydenckim krzyż upamiętniający ofiary katastrofy…ale o tym później.

 

Skończyły się wybory, naród na szczęście nie wybrał źle…Jednak nasz dyktatorski brat poprzedniego dyktatora się zdenerwował, że przegrał. I teraz się dopiero zaczęło!

Jaro zaczął publicznie rozpowiadać, jak to było na prawdę.

Podczas rozmowy, podczas której dowiedział się o katastrofie do ministra Sikorskiego:

„To jest wynik waszej zbrodniczej polityki – nie kupiliście nowych samolotów”.

Ja w takiej sytuacji starałbym się chyba jak najwięcej dowiedzieć, a nie kogoś oskarżać od razu! Gdzie miłość bliźniego?

Później narzekał, że Tusk go wyprzedził w drodze do miejsca katastrofy:

Wsiedliśmy i ruszyliśmy w drogę do Smoleńska. Po drodze zorientowaliśmy się, że tempo jazdy jest spowalniane. Dziś wiem, że nasze postoje i powolne tempo jazdy były wymuszone przez ścigającą nas delegację z premierem Tuskiem, który koniecznie chciał dotrzeć do Smoleńska przed nami.

Sorry panie były premierze, ale to nie była tylko Twoja osobista tragedia, ale tragedia dla całego państwa, które nagle straciło swoją głowę. Ty tam byłeś nikim. To właśnie premier, jako przedstawiciel państwa miał prawo być tam przed Tobą. To się chyba dyplomacja nazywa…

Później już tylko inni politycy PiS dolewali oliwy do ognia:

Donald Tusk zostawił ciało prezydenta w błocie (…) w ruskiej trumnie na deszczu. (..) Taki premier nie zasługuje na mój szacunek

To już słowa Joachima Brudzińskiego…Pewnie…Tusk przecież mógł dźwignąć zwłoki prezydenta i przenieść je do polskiej trumny, jaką powinien z resztą ze sobą przywieźć…Ludzie! Troszkę rozumu użyjcie własnego…

- Żeby nie zażądać od Putina, żeby rozpostarł namiot nad ciałem Lecha Kaczyńskiego, żeby nie było kompanii reprezentacyjnej Wojska Polskiego – kontynuuje Brudziński

Jeżeli faktycznie było tak, że leżały zwłoki na deszczu – faktycznie mogli rozłożyć namiot. I to jedyne w czym się zgadzam. Ale czy to prawda, że zwłoki leżały na deszczu to tego nikt nie potwierdził do tej pory.

Kompania reprezentacyjna WP? Tam się tragedia stała, tam trwało dochodzenie i czynności po katastrofie. Wojsko było przy pożegnaniach – to chyba wystarczy?

Ustalenie osób odpowiedzialnych politycznie za katastrofę smoleńską nie wymaga śledztwa. Ale to trzeba powiedzieć w odpowiednim momencie tak, by usłyszała o tym cała Polska i cały świat

A to znowu słowa Kaczyńskiego…Najpierw chce żeby wszystko wyjaśnić, ale teraz już ustalenie odpowiedzialnych nie wymaga śledztwa…Przecież wszystko jest przez rząd Tuska…On mu kazał lecieć, on kazał zabrać na pokład tyle osób…Przypominam, że wizyta prezydenta była czysto osobistą wyprawą. Nie była to wizyta na szczeblu politycznym, jak 3 dni wcześniej gdy leciał tam premier Tusk.

Zostawmy już katastrofę, pogrzeby ofiar się odbyły, nie wspomnę już o pochówku na Wawelu, bo nie mnie to osądzać. Historia osądzi tą decyzję.

Teraz spory pod pałacem prezydenckim i w Sejmie…W Sejmie o to, że portrety ofiar i wieńce na ich miejscach powinny leżeć jak najdłużej…Może im jeszcze znicze na fotelach zapalcie, jest szansa że cały ten burdel spłonie!

Żałoba się skończyła, a te portrety chyba lepiej przenieść pod jakąś tablicę pamiątkową, a nie żeby zajmowały miejsce na sali obrad. To jest totalne bezmózgowie.

I uwaga, najlepsze – krzyż pod pałacem. Harcerze go postawili, harcerze chcieli przenieść…Nagle ludzie się oburzyli, że krzyża nie ma i żądają przywrócenia…Ciemnoto Kaczogrodzka! Przez was śmieją się z naszego kraju na całym świecie!

Wcale się z resztą nie dziwię…Dla krzyża miejsce jest w kościele! Nie pod żadnym budynkiem państwowym! Jak ktoś tego nie rozumie – niech napisze – wytłumaczę mu to, aż osobną notkę specjalnie napiszę dla bezmózgów, którzy tego nie rozumieją.

Jakby tam gwiazdę Dawida postawili to sami byście wynieśli, bo to przecież wszystko przez Żydów!

Zresztą – wystarczy spojrzeć na filmik:

To nie jest śmieszne – to jest tragiczne, jak zacofany naród mamy…

Jest jeszcze pani Gosiewska, która też przekracza wszelkie granice…Ale to już temat na osobny wpis…

To napisał Polak, katolik. Który uronił łzę po śmierci prezydenta, którego nie trawił. Bo to był prezydent mojego kraju. Kraju, z którego jestem dumny! Mogłem się z nim nie zgadzać, ale tu nie chodzi o osobę, tylko o urząd jaki sprawował.

Dlatego proszę was wszystkich – ciszej nad  trumną!

———–

P.S. Dzisiaj Palikot został ukarany za to, że powiedział że Kaczyński ma krew na rękach. Dlaczego nie ukarać Jarosława Kaczyńskiego, który powiedział że ten wypadek do wina zbrodniczej polityki PO? Kto jest za tym, żeby go oskarżyć?

Podobne wpisy:

Podziel się notką z innymi:
  • Digg
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • Wykop
  • Twitter

4 komentarzy dla “O końcu wojny polsko-polskiej”

  1. Konrad 21 lipca 2010 at 18:22 #

    Gdy zakończyłeś już omawiać samą katastrofę przeraziłem się, że zapomniałeś o teoriach spiskowych. Pomyliłem się – teorie spiskowe w polityce były lepszym strzałem, niż teorie blogerów =D

    Dobre podsumowanie.

    • cinek 22 lipca 2010 at 12:32 #

      Teorie spiskowe w polityce chyba będą, dopóki ich wszystkich ktoś w tym sejmie nie wybije…

  2. mycha 21 lipca 2010 at 19:21 #

    Czytałam przytoczone artykuły i zszokowało mnie to, jak po katastrofie (gdzie ginie najbliższa osoba!) można bawić się w wyrzuty polityczne w kierunku drugiej partii. I to na świeżo, od razu, przez telefon. To jest nieludzkie!

    Druga rzecz. Nie rozumiem oburzenia z powodu rosyjskiej trumny i rosyjskiego pożegnania. Czy ta rosyjska trumna była w czymś gorsza? Brzydsza? Tańsza? Nie! Była rosyjska… dla wielu to argument – idiotyczny jak oni sami.

    A z tym namiotem – skoro leżał w czarnym worku, to jak myślicie, co mu przeszkadzało? A) deszcz, B) powiew zimnego powietrza czy C) reflektory i syreny? Taka jest procedura, że pakują każdego, worek zapewne nie miał dziur żeby przemakać, więc ciała to też bardziej nie uszkodziło i nie zamoczyło. To technicznie. Zresztą wszystko działo się bardzo szybko i na grzązkim terenie. Co do szacunku do ciała prezydenckiego – powinien być taki jak do każdego innego. To nie był jakiś święty, żeby z niego robić relikwię. A jako prezydent, w ostatnią drogę poleciał i pojechał z odpowiednimi honorami. Czy to nie wystarczy?

    Co do krzyża powiem jedno – szanuję ten symbol i mam nadzieję, że wreszcie go przeniosą do ustalonej świątyni. To naprawdę nie jest na miejscu, by demonstrować i "pilnować" całymi dniami, krzyczeć, przepychać się, obrażać innych. To pośmiewisko z kraju, w którym nie potrafi się odróżnić obrony wiary/symboli religijnych od zwykłej politycznej wojny. Przykre i żałosne… podobnie jak pewna pani w okularach, którą ochoczo pokazują w wiadomościach na wielu programach… Powtórzę za poetą: "Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny."

    NIe takiej Polski potrzebują młodzi. Potrzeba miejsc pracy i wizji na przyszłość, a nie bandy krzyczących idiotów…

    • cinek 22 lipca 2010 at 12:35 #

      Ja przede wszystkim myślę, że nie o taką Polskę walczyli nasi dziadkowie…
      U nas wystarczy rzucić hasło: likwidują krzyż! I już mamy powstanie narodowe…Szkoda że moherowych babć…


Zostaw komentarz